poniedziałek, 30 grudnia 2013

Koloryzacja ombre - odświeżanie

Hej! Dziś trochę inny post - z ktegorii włosowo, fryzurowy - nazwijmy to z "beauty". Dostawałam od Was dużo pytań na maila, facebooku na temat moich włosów, więc (dlatego, że jest to jedna z tysiąca rzeczy odwracajacych mnie od nauki) postanowiłam napisać o tym kilka słów.

Pierwsze pytanie, które pada chyba najczęściej to gdzie farbuję włosy, adres fryzjera itp. Otóż włosy farbuję sama. Nie jest to nic łatwego, dlatego, że o ile z przodu nie potrzeba pomocy innej osoby, o tyle z tyłem jest dużo ciężej i dlatego często wychodzi mi mniej jasnych refleksów niż bym tego oczekiwała.

Czym farbuję włosy? Najzwyklejszy rozjaśniacz 4-6 tonów z Joanny. Farbę trzymam 10-30 minut w zależności czy farbuję naturalne włosy czy już wcześniej farbowane. Zazwyczaj po prostu sprawdzam na bieżąco czy efekt mnie zadowala. (od nasady mam mój naturalny kolor)

Czym pielęgnuję kolor? ...tu musiałby powstać kolejny post :P Używam kosmetyków do włosów marki Gliss Kur, Nivea, Garnier, Kallos, Biowax. Więcej może kiedyś :)

Jak często odświeżam kolor? Od kiedy mam ombre hair (około 2 lat) poprawiałam kolor 4 razy (włączając wczorajszą koloryzację). Bywa, że kolor wygląda dobrze i przez pół roku, a nawet i dłużej. Myślę, że zależy to od indywidualnych preferencji. Z początku farbowałam tylko końcówki, następnie dodawałam blond co raz wyżej i wyżej, aż tym razem postanowiłam pojechać po bandzie ;)

Before & after. 
P.S. Nie wiem co blogger robi ze zdjęciami (blur czy coś), ale nie były edytowane.  


Zdecydowanie więcej jaśniejszych włosów znajduje się przy twarzy, tył pozostał prawie bez zmian. 




Jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało w komentarzach! :)


piątek, 8 listopada 2013

Cosy

Ostatnie poranki w Poznaniu są okropne - ciemne i deszczowe. W taką pogodę chciałabym zaszyć się w koc, przekoczować w nim przez zajęcia i jak najszybciej znaleźć się z powrotem w łóżku. Futrzana podszewka, bamboszki i ogromny kaptur choć trochę mnie do tego przybliżają... :)


jacket, pants, bag - wgo
checkered shirt - c&a
shoes - carrefour + diy
beanie - vintage




sobota, 2 listopada 2013

Strój za: 20zł

Co najlepiej poprawia kobiecie humor? Zakupy, nic odkrywczego. Natomiast nie ma chyba nic lepszego niż kupić kilka rzeczy - za kilka złotych. Właśnie dlatego nigdy nie "wyrosnę" z secondhandów i dobrej jakości za małe pieniądze. 

Macie zbędne 20zł? Wybierzcie się na przechadzkę po miejscowych lumpeksach :) Niesamowicie odprężające i miłe zajęcie na wolne przedpołudnie. Wszystkie rzeczy z dzisiejszego wpisu kupiłam w moim rodzinnym mieście. W małych miasteczkach mamy największe szanse na cenne zdobycze. Tu secondhandy nie są czymś skomercjalizowanym, a co za tym idzie cena nie wzrasta do niedorzecznych wartości, a sam asortyment jest mniej "przebrany". 

W ten sposób stworzyłam stylizację w stylu unisex, który zawsze jest aktualny. (np. Mango czy Zara nie rezygnują z męskich elementów garderoby ani na sezon). Biała boyfriend shirt - 3zł. Boyfriend jeans - z pięknego błękitnego jeansu, o świetnym kroju i dobrej jakości,  100% bawełny - 5zł. Trochę to trwało, ale kto szuka ten znajduje. Błyszczące brokatowe mokasyny z Topshopu (które funkcjonują już z wdzięczną nazwą dancing shoes) przygarnęłam za 13zł. Razem 21zł. 

Dajcie znać, czy stylizacja przypadła Wam do gustu i nie zapomnijcie odwiedzić mnie na facebooku i instagramie :)

everything - vintage

x/A